poniedziałek, 26 września 2022

 Clare Callaghan

Poznali się ponad dwieście lat temu, w dość niefortunnych okolicznościach, które omal nie doprowadziły do walki na śmierć i życie. Później, przez jakiś czas łączyły ich wspólne interesy. Dopiero za namową Viniciusa powróciła do miejsca, z którego pochodzi. Obecnie gości w jego rezydencji.

Vesteria Kroetz

Relacja między nimi naznaczona jest głębokimi ranami, które nijak nie potrafią się zabliźnić. Jej wybuchowy charakter i  brak umiejętności panowania nad głodem sprawiają, że czuje się więźniem wielkiej posiadłości. Nie tęskni za swoim życiem, choć tęskni za byciem człowiekiem. Clare jest jedyną osobą w posiadłości, z którą potrafi się dogadać.

Raphael Howe

Czarownik, przyjaciel, a także dodatkowa para oczu i uszu, wszędzie tam, gdzie wampirze zmysły nie docierają. Okazyjnie kochanek. Jedna z najbardziej zaufanych mu osób. Wysublimowany gust w kwestii ubioru, cięty humor i słaba głowa, choć sam nigdy tego nie przyzna. 

[KP] Clare Callaghan // Moja twarz jest ze szkła i chciałabym, żeby ktoś się o nią skaleczył.

Clare Callaghan
urodzona 17.01.1775 r. w Dover
wampir - nocna zmiana w banku krwi
Zaciska zęby, gdy drzwi otwierają się pod naporem szczupłego barku. Niewyczuwalna dla ludzkich zmysłów woń krwi pali nozdrza, jej satynowy, cichy śpiew mógłby służyć za drogowskaz do magazynu, choć ona zna drogę na pamięć. Uderzenie adrenaliny orzeźwia ją, więc zachłannie wciąga powietrze, czując jak całe ciało napina się w proteście. Popycha kolejne drzwi, staje na środku pomieszczenia i lustruje je uważnie. W końcu wyrzuca ręce w górę, przeciąga się, siada na fotelu i odchyla głowę, w oczach mieni się kolorowym drobinkami. Miarowy trajkot kółek maci ciszę, gdy obraca się na krześle, wbijając wzrok w kolejne drzwi. Ramiona drżą, niczym z wielkiego wysiłku, i Clare czuje wyraźnie, że jej ciało nie uspokoi się przez kolejne kilka godzin, a myśli będą uparcie wracać do wielkich lodówek za ścianą, do foliowych, zamrożonych woreczków.
Nie myśli o tym, że inni jej podobni pewnie patrzyliby na to z dezaprobatą, bo granica, po której balansuje jest cienka, co będzie, gdy ją przekroczy? Kiedyś nie rozumiała jak to jest – czuć obsesyjną potrzebę wyżymania wrażeń z każdego momentu, krążka i dźwięku. Teraz już rozumie i wcale jej to nie cieszy.
Widzi siebie tam, nad kredowym klifem, czerwone pąsy na białej tunice, czubki placów wczepione w głowę tak mocno, że wydziera własne włosy i ten przeraźliwy, wysoki krzyk niemocy, gdy nie może zebrać się w sobie by zrobić ostatni krok, zagłuszony przez wściekłe fale w dole. Dwieście dwadzieścia dwa lata później stoi w tym samym miejscu, wiatr biczuje ją po twarzy, gdy zaciąga się papierosem i zerka przez krawędź; widzi siebie tam, na kamienistym brzegu, krew sączy się gęstym strumieniem, roztrzaskana głową wygląda groteskowo, choć coś podpowiada jej, że jakimś cudem żyje jeszcze, nie czuje jednak nic oprócz lodowatej wody nadchodzącego przypływu. Pochłaniające ją morze obojętności nie pozwala jej czuć nic więcej, zdaje sobie też sprawę, że utonie, jeśli tu zostanie, ale zamiast ciała ma przecież lepką breję złożoną z rozdartych organów i pękniętych kości.
Odpływa myślami, w poszukiwaniu tego jednego momentu, który przeciął jej życie na pół i wcale nie widzisz lasu, ani twarzy Bastiena, ani małych poszarpanych ciałek. Wyobraża sobie trzask drzwi, skrawek papieru z niedbałym „przepraszam” sprawia, że czuje się żałośnie, ale myśl, że odnaleziony powód, tak racjonalny, nie jest niczym więcej niż pobożnym życzeniem, może być co najwyżej skutkiem, nie przyczyną.
Drzwi do banku krwi otwierają się, pytanie pada, lecz Clare ma umysł pełen wody, zimnej wody.
HISTORIA POWIĄZANIA
emme

[KP] Hadrian Brauer

Hadrian Brauer
lat 36 - wdrożeniowiec systemów bankowych - dwuletnie małżeństwo z ledwie dwudziestoczteroletnią Therese
Państwo Brauer mieli cokolwiek pretensjonalną inwencję twórczą, gdy przyszło im nazwać najstarszego syna, co z perspektywy jego podręcznikowego życia było przynajmniej jednym urozmaiceniem. Naturalna nieśmiałość została nadszarpnięta już w okresie studiów, a jej resztki troskliwie zamaskowane przez elegancję i profesjonalizm. Większość życia Hadrian spędził, jak samy by to określił, samodzielnie, w utartej rutynie dnia, „pracując nad sobą”, choć w całym tym dobrobycie i powodzeniu jakoś nigdy nie znajdował chwili, by rozstrzygnąć najbardziej nurtującą go kwestię; jakby się bał, że ledwie cień refleksji doprowadzi go do niewłaściwych wniosków, od których nie da się uciec, ani o nich zapomnieć. Z upływem lat naciski ze strony rodziny traciły żartobliwy ton, a odgłos tykającego zegara brutalnie wyrywał go ze snu, zmuszając do zrobienia czegokolwiek. Znalazł więc kogoś o dobrym sercu, kogoś, kto z pewnością będzie umiał wybaczyć, gdy w końcu okrutna prawda wyjdzie na jaw.
HISTORIA POWIĄZANIA
emme

wtorek, 20 września 2022

[KP] Bellamy Danes

Bellamy Danes
08.08.1988
pracownik fizyczny w firmie wykończeniowej
powypadkowa afazja zapijana tanim winem
ojciec trzynastoletniego Dzieciaka z Detroit, którego imienia nie potrafi sobie przypomnieć
powiązania
Jego życie zamyka się w ostatnich piętnastu minutach, w ciągu których dwa razy gubi i znajduje wątek, by koniec końców odpowiedzieć wzruszeniem ramion. Od wypadku przestał patrzeć ludziom w oczy. Wzrok kieruje na wargi, łudząc się, że wyczyta odpowiednie słowa z ich ruchu, ale rzadko kiedy mu się to udaje. Irytacja nawarstwia się od bladego świtu po brzydki zachód, lecz wbrew odziedziczonej implusywności, Danes nie wybucha, gdy kobieta w sklepie po raz trzeci pyta, co mu podać. Punkt kulminacyjny rozgrywa się w domu; próbuje zrozumieć treść ostatniego akapitu – znienawidził czytanie, ale przecież miało mu pomóc – i mimo przebiegnięcia wzrokiem dziesiąty raz po tym samym zdaniu, nadal niewiele z niego wie. Odkłada tom na bok, wzdychając z rozgoryczeniem, które z zacięciem próbuje wyeliminować, bo nie pamięta ani jednej sytuacji, w której by mu pomogło. Masuje skroń, wracając wspomnieniami do ulubionego VHS-a matki, na którym jako ośmioklasista porażająco recytuje Elizabeth Bishop i wie, że cała ta frustracja jest bezzasadna, gdyż pesymistyczne rokowania lekarzy wcale się nie potwierdziły; ponownie nauczył się chodzić, mówi zrozumiale i skończył szkołę, co przy tak poważnym urazie głowy, powinno go satysfakcjonować.