1. Na dwór królowej przybywa tajemniczy X, który pochodzi z odległej krainy, znanej ludowi co najwyżej z podań i legend. O samym X, który wyróżnia się strojem, zachowaniem, akcentem i czym tylko może, mówi się, że włada magią. Dworzanie nie wierzą w rytuały, a samego X traktują jak egzotyczne zwierzę albo prymitywa, z rozbawieniem oglądając jego „sztuczki”. Najmłodszy syn królowej jest zafascynowany, ew. zakochuje się w przybyszu, więc ogromnie podoba mu się pomysł, wedle którego X ma zostać jego nauczycielem. Syn szybko orientuje się, że nauka daleka jest od poznawania historii, a skupia się na bardziej niepokojących rzeczach. Później wychodzi na jaw, że powodem przybycia X była śmiertelna choroba królowej (ew. chciała ona dłużej zachować młodość, czy cokolwiek innego); dwójka zawarła pakt, wedle którego kobieta zostanie uzdrowiona, a X będzie mógł żądać w zamian czegokolwiek. Syn orientuje się, że matka w zasadzie przehandlowała go zupełnie nieznajomemu człowiekowi, przez co może znienawidzić i matkę, ale też przybysza. I jeszcze uwaga odnośnie magii: nie musi to być magia żywiołów, może być raczej szamanizm czy rzucanie uroków, albo w ogóle nie musi istnieć żadna magia, tylko sztuczki urzeczywistniane za pomocą różnych substancji czy ziół, albo coś niepokojącego z wykorzystaniem krwi, etc.
Etykiety: fantasy, dworska intryga
2. Organizacja lub (jeżeli pójdziemy w klimaty bardziej średniowieczne) bractwo zabójców. Ludzie szkoleni od najmłodszych lat w specyficznych warunkach do wykonywania swojej profesji. Każdy członek słyszy tę samą bajkę o swoim pochodzeniu; jako noworodek został zabrany z przytułku, choć bardziej prawdopodobne jest, że są to porwane dzieci z inteligenckich/szlacheckich rodzin, o pewniejszym rodowodzie i genach. Pomiędzy kolejnymi zleceniami w różnych zakątkach świata, życie w organizacji jest godne pozazdroszczenia; niezłe jedzenie, seks na życzenie, socjalizacja z innymi członkami, nauka rzeczy takich jak matematyka czy logika, skupienie na własnym rozwoju. Jednak pewną specyficzną cechą organizacji jest zupełne odcięcie członków od jakiejkolwiek kultury, choć nie poprzez zakaz, który apetyt i ciekawość mógłby jedynie podsycić. Młodych od początku indoktrynuje się w sposób, który pozostawia ich z przekonaniem, że każdy przejaw kultury to tylko iluzja, stworzona by manipulować ludźmi; dziwny, niezrozumiały, zwodniczy twór, nie niosący ze sobą żadnych konkretnych, dających się opisać i wytłumaczyć treści. Co prawda w organizacji można znaleźć książki i inne teksty kultury, lecz są one pieczołowicie wybrane przez górę: wyjątkowo nudne, miałkie i wyraźne propagandowe, potwierdzające wpojone przekonania. Taki stan rzeczy sprawia, że ludzie ci są wyjątkowo pozbawieni wrażliwości i emocjonalności, a słowo „dobro” kojarzy im się co najwyżej z dobrze wykonanym zleceniem.
Postać A to członkini organizacji. Jest wyjątkowa skuteczna w swojej pracy, do czasu feralnego zlecenia, gdy a) doznaje poważnego wypadku, w wyniku którego zostaje „uwięziona” przez swoją ofiarę, postać B, b) traci kontakt ze swoimi ludźmi, przez co uznają ją za zmarłą. Musi odnaleźć się w zupełnie obcym świecie, w czym pomaga jej nieznajoma, być może zupełnie przypadkowa, postać B. Inną opcją jest też to, że postać B jest jednym z badaczy/wyżej postawionych w organizacji osób, świadomą stosowanych, deprywujących metod. Postanawia odejść i ukryć się przed byłym pracodawcą, który w umowie o pracę nie przewidział innego rodzaju wypowiedzenia niż śmierć. W tym celu postać B okłamuje postać A, że jej kolejnym zadaniem jest ochrona B, czym zapewnia sobie idealnego strażnika, gotowego bez mrugnięcia okiem zabić każdego, kto mógłby jej zagrozić. Z biegiem czasu postaci nawiązują bliską relację. Postać A może też zacząć zmieniać się przez egzystencję w zupełnie innych warunkach, zwłaszcza że postać B może próbować jej wynagrodzić to, co ją spotkało, choć B nigdy nie nazywa rzeczy po imieniu w obawie, że A dostrzeże jej winę.
To są takie wstępne szkice, które możemy dopasować wedle preferencji. Płeć bohaterów też, mogę pisać zarówno mężczyzną, jak i kobietą.
Etykiety: organizacje
3. Stara posiadłość popadająca w ruinę i dekadencję gdzieś pośród wrzosowisk. Pan posiadłości (widziałabym go w okolicy czterdziestki) odnajduje nieprzytomną, bliską śmierci podróżniczkę (plus minus trzydzieści lat) na poboczu głównego traktu, którą z tylko sobie znanych powodów postanawia uratować. Pan jest nieco ekscentryczną postacią, przez co dwójka nie pała do siebie sympatią. Podróżniczka czuje się wyobcowana, nieliczni ludzie w posiadłości wydają się jej dziwni, a przede wszystkim kobieta żyje w (prawdziwym lub urojonym) przeświadczeniu, że musi uciekać. Obrażenia nie pozwalają jej jednak opuścić posiadłości. Z czasem zdrowieje, jednak z jakichś powodów Pan próbuje różnych sztuczek, aby ją przy sobie zatrzymać, najczęściej przy pomocy subtelnych manipulacji. Jego powody mogą być różne; może być obsesyjnym creepem (absolutnie platonicznym lub wręcz przeciwnie), może być przesądny, a przybycie kobiety ma być zwiastunem czegoś wielkiego, podróżniczka może cierpieć na amnezję i nie pamiętać, że w przeszłości znała Pana.
Przykładowa ich historia może być taka, że dwadzieścia lat wcześniej Pan jako dwudziestokilkuletni dziedzic poważanego rodu zakochuje się w podróżniczce, wówczas szesnastoletniej dziedzicze innego ważnego w okolicy rodu. Wszystko układa się bajecznie, aż do jakiejś niefortunnej sytuacji (przykładowo, Pan zabił szlachcica, który miał nieczyste intencje dotyczące rodu podróżniczki lub jego własnego, lecz nie miał szans by to publicznie udowodnić). Cała sytuacja zostaje zinterpretowana przez otoczenie w niezwykle negatywnym dla Pana świetle, przez co jest on uznany za pariasa, który okrył hańbą swój ród. Jedyne, co sprawia, że jeszcze ktokolwiek liczy się z jego rodziną, jest bogactwo. Przez wzgląd na zaistniałą sytuację, rodzice podróżniczki odwołują ceremonię zaślubin. Nim kurz afery zdąży dobrze opaść, krajem wstrząsa zaraza. Zarówno ród pana, jak i podróżniczki zostają zdziesiątkowane, ona natomiast zostaje odesłana do krewnych za granicę, aby uchronić ją przed chorobą. Generalnie zależałoby mi na zbudowaniu gęstej atmosfery, onirycznej, pełnej zgrzytów, w której przeszłość co chwilę daje o sobie znać, komplikując obecną sytuację.
Etykiety: gotyk
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz